KIKFIT HEALTHLETTER
Michał Alster

Dzień dobry, tu Michał Alster i piątkowy Healthletter, a w nim moje trzy "naj" z tego tygodnia.

Książka, którą polecam.

Skoro tyle życiowych inspiracji czerpię z platform społecznościowych, nie jest zaskakujące, że mam problem z wyciszeniem się i dobrej jakości snem. W zeszły piątek pisałem o mindfulness, jednak nadal jestem stale podpięty pod kroplówkę z treściami, które wtłacza mi Instagram. Kiedyś znajdę właściwą równowagę, na razie znalazłem nowego bohatera. Jest nim David Goggins, Afroamerykanin, żołnierz US Navy SEALs, 2,5 miliona obserwujących na Insta. Nie sposób było nie zatrzymać się na jego monotematycznych postach, w których z nagim torsem wygłasza w trakcie wykonywania ćwiczeń lub biegu swoje perory. życie da ci w kość! - krzyczy agresywnym tonem. Weź się za siebie i przestań lamentować! Twoje życie nie zmieni się, jeśli ty go nie zmienisz! Prawda zawsze jest bolesna! Jego narracja i tło postów prawie zawsze są identyczne: Goggins biega i krzyczy lub robi inne ćwiczenia i krzyczy. Od razu poczułem się winny, że siedzę na kanapie i gapię się w telefon. Co to za facet? O co mu chodzi? W ten oto sposób David Goggins sprzedał mi swój audiobook i książkę Can't hurt me, którą pochłonąłem w trzy dni, słuchając po kawałku na słuchawkach w każdych sprzyjających temu okolicznościach.

Niezaprzeczalnie duża część kariery Gogginsa jest analogiczna do karier, które zbudowali w sieci inni popularni motywatorzy, sprzedający swój know-how i swoje treści. Jednak ten bohater jest niepowtarzalnie autentyczny w swojej retoryce, w której dominuje bezwzględny rygoryzm. Przemoc w rodzinie i towarzysząca jej bieda, brak edukacji, chorobliwa otyłość, wrodzona choroba serca i niepewność siebie, nawet strach przed wodą nie przeszkodziły mu stać się triatlonistą i uczestniczyć w ponad stu ultramaratonach. W życiu David Goggins świadomie idzie po linii największego oporu. Polecam wydaną w 2018 roku książkę Cant hurt me, a w niej życiorys bohatera, który przez całe życie hartuje siłę swego charakteru. To imponująca historia o dorastaniu w rasistowskim otoczeniu, beznadziejnej biedzie, szkoleniu wojskowym i samcach alfa, skrajnym wycieńczeniu fizycznym i bólu, o biciu rekordu świata.


Aplikacja do monitorowania diety.

W poniedziałek zadzwonił do mnie mój znajomy, stały klient KIK FIT. Byłem przekonany, że chce po przerwie wznowić dostawy cateringu. Okazało się jednak, że chodzi mu o pochwalenie się, że wreszcie schudł, czego nie udało mu się dotąd osiągnąć na naszych "bajeranckich" pudełkach. Od początku uważałem, że dla faceta o przeciętnej budowie, z 10-kilogramową nadwagą, 2500 kcal to za dużo, ale on sam i jego trener utrzymywali, że przy tym, ile trenuje, to odpowiednia dla niego ilość. Mój znajomy mówi, że teraz gdy sam sobie gotuje, jedzenie domowe lepiej mu służy i już znacząco zredukował swoją masę. Na pytanie, co gotuje, z dumą wysłał mi swoje receptury i pożegnaliśmy się. Nie zajęło mi dużo czasu policzenie, że zredukował swoją dietę o ponad 500 kcal.

Zmiana masy ciała jest funkcją utrzymującego się bilansu energetycznego. Nie ma magicznych tricków ani odstępstw, tego nie da się zhakować. Wszyscy, którzy nieskutecznie się odchudzają, popełniają błąd w dodawaniu: w tym, co jedzą i piją, jest więcej kalorii niż myślą. Tak, to takie proste. Ale szacowanie kaloryczności posiłków, zapamiętywanie, ile czego zjedliśmy, kontrolowanie podaży energii - to już wymaga uwagi i doświadczenia. Osobom, które chcą liczyć kalorie, polecam aplikację MyFitnessPal działającą jak dziennik diety. W bazie danych jest ponad 11 milionów artykułów spożywczych, można też dodatkowo wprowadzać do niej własne produkty, bazując na dostępnej informacji o gramaturze lub makroskładnikach. Prawie wszyscy, których odsyłam do tej aplikacji, są zaskoczeni, gdy szybko okazuje się, że uśredniony dzienny bilans jest znacząco inny niż ten przewidywany przez nich. Pierwszy krok w zrozumieniu, dlaczego tyjemy lub chudniemy, polega na nauczeniu się właściwego oceniania, ile tak naprawdę kalorii spożywamy, i w tym niezastąpiona jest apka MyFitnessPal.

Gdzie zjeść śniadanie?

Biznes restauracyjny nie jest prosty. Po pięciu latach prowadzenia KIK FIT BARu zdecydowałem się zamknąć nasz lokal w śródmieściu. Była to decyzja trudna emocjonalnie - mój autorski koncept ze zdrowym street-foodem nie obronił się ekonomicznie. Szkoda, ale bez fit barów nie powstałby KIK FIT CATERING i miałbym teraz ogromny problem ze znalezieniem miejsca, gdzie mógłbym zjeść. Musiałbym zacząć sam gotować, ponieważ w Warszawie brakuje kuchni, które spełniają moje oczekiwania - serwujących jedzenie proste i lekkie, z produktów wysokiej jakości, odpowiednio zbilansowane, bez dodatku cukru, glutaminianu sodu oraz innych niechcianych składników.

W niedzielę, mój wolny dzień od pracy i treningów, nie zamawiam cateringu. Do tej pory jedynym miejscem, w którym jadłem bezkompromisowe śniadania, był SAM, ale gdy w miniony weekend kolejka do stolika była większa niż mój głód, Google podsunął mi inną śniadaniownię. Wpisałem w wyszukiwarkę "zdrowe śniadanie wilanów", bo skoro na Powiślu zdominował rynek właśnie SAM, to Wilanów powinien być drugą dzielnicą z analogiczną ofertą. Szesnaście kilometrów do I Love Juice Wilanów, jest niedziela, mam czas, jadę! Wchodzę i od razu wiem, że będzie dobrze! Do każdego śniadania mogę dodatkowo zamówić awokado, jajko, łososia gravlax, pastę z nerkowców. Zamiast gotowych croissantów, muffinów i napompowanego pieczywa hodują tu własny zakwas gryczany. Karmią prawdziwym w moim rozumieniu jedzeniem, takie zawsze smakuje dobrze. Jest też oferta lunchowa, desery bez cukru. A ceny? Bardzo racjonalne, jeśli się wie, ile kosztuje prowadzenie takiej kuchni. Byłem zaskoczony, gdy się dowiedziałem, że lokal funkcjonuje już od czterech lat. Jak mogło mi to umknąć? Lepiej późno niż wcale. Gratuluję właścicielom i kibicuję im, żeby ich biznes trwał wiecznie!



Miłego weekendu! Pozdrawiam :)

Archiwum Healthletter: #1, #2, #3, #4, #5, #6, #7

KIKFIT
Wiadomość wysłana przez firmę Rocknet Sp. z o.o.
z siedzibą w Warszawie,
ul. Chłodna 51, 00-867 Warszawa,
NIP: 712-327-63-93, REGON: 061515627

Wypisz mnie z mailingu.